niedziela, 13 czerwca 2010

"Dziennik" Sandor Marai



To jest więcej niż zwykły dziennik, po wielekroć więcej. Nie jest zwykłym zapisem codzienności – do jakich przyzwyczajeni jesteśmy sięgając po dzienniki. Niemniej jednak z ręką na sercu mogę powiedzieć tylko jedno - „Dziennik” to dzieło fascynujące. Od początkowych kart po same końcowe wersy. Wielowarstwowy, wielopłaszczyznowy – pozwalający smakować zapisane w nim słowa litera po literze.
„Literatura mogłaby być wyznaniem wiary: to trochę patetyczne, ale w każdym razie to jedna z możliwości. Ale może to być zabawą... i w końcu – czyż nie jest to prawdziwym sensem wielkiej sztuki? Każdy pisarz, każdy artysta w akcie tworzenia upodabnia się do dziecka, które w skupieniu buduje z klocków sobie tylko wiadomej piękności dzieło.” ("Dziennik", s.132).
Znalazłam w nim odbicie historii we wrażliwym umyśle niezwykłego intelektualisty, przekształcającym się w refleksje nad postawą człowieka wobec dramatu wojny. Dramatu upokorzeń dni płynących w totalitaryzmie. Znalazłam w nim przejmującą i dramatyczną opowieść o życiu w realiach, w których intelektualista zmuszony jest żyć.
„Pisać można tylko w warunkach sprzyjających i tylko dopóty, dopóki te warunki istnieją. (...) Pisać tylko ze znajomością sztuki pisania, wyrażania, z wiedzą o człowieku, a więc po prostu, ale i z pewną dozą sztuczności, jakby ta chwila miała być ostatnia, ale jednocześnie jakbyś miał jeszcze bardzo dużo czasu: musisz mieć wystarczająco wiele czasu, jeśli chcesz się wypowiedzieć zgodnie z regułą pisania. W przeciwnym razie pisz tylko ulotki.” ("Dziennik", s.35).
Znalazłam doskonałe miniatury reporterskie z praktycznie każdego miejsca, w którym Márai przez dłuższy lub krótszy czas przebywał. Znalazłam wspaniałe, błyskotliwe w formie i treści zapisy wrażeń z lektur, całe zbiory niezwykle trafnych myśli i rozważań – nieprzeintelektualizowanych, pomimo swojej wartości merytorycznej dostępnej dla czytelnika.
„Wydaje się, że literatura światowa zaniemówiła. Owszem, są i dziś pisarze, pisują utwory, ale literatury światowej – w sensie wielkiego umysłowego współdziałania, jakim była w epoce humanizmu czy w XIX wieku – teraz już nie ma. Istnieje zapewne wiele przyczyn. Święty Hieronim powiada na przykład, że nie warto grać na cytrze przed osłem.” ("Dziennik", s.122).
„Dziennik” okazał się dziełem wybitnym. Polecam każdemu. Jeśli nawet "Dziennik" będzie pierwszym czytanym przez was utworem tego autora, to sama osobowość pisarza – przebijająca się w wersach „Dziennika” zachęci was do zapoznania się z innymi jego utworami.
Autor: Marai Sandor
Tytuł: Dziennik
Tytuł oryginału: Naplo
Język oryginału: węgierski
Przekład: Teresa Worowska
Liczba stron: 637
Rok wydania: 2009
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-07-03199-6
Wydawca: Czytelnik, Wydawnictwo
Miejsce wydania: Warszawa

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

spacer_biedronki pisze: Tylko "Księga ziół" - choć moja biblioteka ma wszystko SM, to jednak nie widzę się z Dziennikami.. Choćby nie wiem jak reklamowane..

A verbis ad verba pisze...

"Księga ziół" również doskonała. Można ją cytować bez końca. Jedną i drugą jego pozycją można smakować słowo po słowie. Wers po wersie. One nie są do szybkiego czytania. Jego proza zmusza do zastanowienia się nad tym, co się czyta. A czyta się wybornie.

Prześlij komentarz

 
Copyright 2009 Exlibris. Powered by Blogger
Blogger Templates created by Deluxe Templates
Wordpress by Wpthemesfree